10 najpiękniejszych miejsc <wbr> w Australii
12 maja 2026

10 najpiękniejszych miejsc w Australii

Choć wydaje się to nieprawdopodobne Australia jest najdłużej zamieszkiwanym nieprzerwanie miejscem na ziemi. Pierwsi Aborygeni pojawili się na „Czerwonym Lądzie” ponad 50 tys. lat temu. I zamieszkują na nim do dziś. Jest to również najmniejszy powierzchniowo kontynent i najrzadziej zaludniony, mniejszy nawet od Europy, a zamieszkany przez niespełna 23 miliony ludzi. Jego przyjemna nazwa pochodzi od łacińskiego „Terra Australis”, określenia oznaczającego „Ziemię Południową”, którym przybyli tu przed wiekami Europejczycy nazwali nowo odkryty wówczas ląd. A ląd to wyjątkowy.

Życie w Australii koncentruje się na wybrzeżu, głównie wschodnim i południowo-zachodnim. Tworzą je naprzemiennie najpiękniejsze na świecie piaszczyste plaże i wysokie urwiste klify ciągnące się setkami kilometrów. Tuż za nim rozpościerają się eukaliptusowe na południu czy namorzynowe i równikowe na północy lasy, pola uprawne, łąki, pastwiska i sawanny. To tu znajdują się największe miasta, z Sydney, Melbourne Perth, czy Darwin na czele, niegdyś osady zakładane przez przybyłych z Europy kolonizatorów, dziś metropolie tworzące świetny mikroklimat do zamieszkania. To tu klimat jest łagodny, umożliwiający uprawę ziemi, hodowlę zwierząt i komfortowe życie.

Im bardziej wedrzemy się jednak w głąb kontynentu warunki przyrodnicze stają się trudniejsze, a krajobraz robi się surowy i niegościnny. Miasta „białych” ustępują miejsca aborygeńskim wsiom, las zamienia się w krzaczasty busz, a bujna trawa i żyzna ziemia w nieurodzajny czerwony piach. Ale to właśnie tu znajdują się najbardziej niesamowite atrakcje przyrodnicze, które decydują o wyjątkowości tego kontynentu. Ten monotonny wydawałoby się krajobraz urozmaicają ciągnące się po horyzont wydmy pustyń, podłużne górskie grzbiety, głębokie wąwozy, ukryte wśród nich strumienie i wodospady, wystające z równin przeróżne formacje skalne, wybijające z wnętrza ziemi wody artezyjskie, okresowe słone jeziora i płynące tylko podczas powodzi rzeki.

Dlatego Australia to kraina o mocno zróżnicowanym krajobrazie, ciekawej, ale skomplikowanej historii oraz bogatym, niespotykanym nigdzie indziej świecie roślin i zwierząt. Aby się jednak o tym przekonać trzeba uciec od sielankowego wybrzeża i wkroczyć w surowe, niegościnne wnętrze kontynentu. Nie dziwi zatem że większość z 10 najpiękniejszych i najciekawszych naszym zdaniem miejsc w Australii znajduje się wewnątrz kontynentu. Wszystkie natomiast, jak i wiele innych równie pięknych, znajdują się na szlaku naszych wypraw na „Czerwony Ląd”.

Outback to jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne serce australijskiego kontynentu. Wszystko co znajduje się 100 km i głębiej wewnątrz lądu od linii oceanicznego wybrzeża. Miejsce ścierania się czterech żywiołów, wody, ognia, powietrza i ziemi. W większości usiane piaszczystymi i kamienistymi pustyniami lub krzaczastym buszem, gdzieniegdzie poprzecinane starymi, zerodowanymi grzbietami górskimi i korytami okresowych rzek. Dom dla miliardów much, tysięcy kangurów, nielicznych gatunków innych zwierząt i jeszcze mniej licznych plemion Aborygenów. Przestrzeń tak ogromna, i często monotonna, że samo pokonywanie jej samochodami po zbudowanych wygodnych asfaltowych drogach czy wytyczonych tylko szutrowych trackach stanowi wyzwanie.

Najlepszym sposobem na eksplorowanie australijskiego outback’u jest poruszanie się po nim samochodami terenowymi. Podczas naszych wypraw do Australii tak właśnie czynimy. Zagłębiamy się w jej wnętrze, by poczuć klimat outback’u, napawać się jedynymi w swoim rodzaju wschodami i zachodami słońca, posłuchać koncertu cykad wieczorową porą, popatrzeć w nocne niebo mieniące się milionami gwiazd, odpocząć w wieczornym chłodzie od słonecznego żaru dnia, czy ułożyć do snu w tradycyjnym swag’u lub namiocie dachowym pod Krzyżem Południa. Pokonując outback na własną rękę często napotykamy na jego ukryte skarby, począwszy od popularnych Devils Marbles czy Królewskiego Kanionu podczas wyprawy Australian Drive, a skończywszy na niesamowitym Mount Augustus czy Bluff Knoll podczas wyprawy Przez Czerwony Ląd. Każde spotkanie z outback’iem wywołuje u nas dreszczyk emocji, chwilę zadumy i ciekawość co przyniesie kolejny dzień.

Choć outback nie sposób zamknąć w przestrzennych ramach pojedynczej atrakcji największym punktowym highlight’em całej Australii, jej symbolem i perłą w koronie, jest bez wątpienia formacja skalna Uluru i sąsiadującą nieopodal bliźniacza Kata Tjuta. Znajdujące się w samym środku kontynentu w tzw. The Red Centre święte wzgórza Aborygenów to dwa masywy skalne uznawane do niedawna za monolity, obecnie za część większej formacji geologicznej. Zbudowane z piaskowców swój czerwony kolor zawdzięczają tlenkowi żelaza zalegającemu na powierzchni. Choć największą atrakcją dla tysięcy turystów odwiedzających rocznie Park Narodowy „Uluru-Kata Tjuta” jest obserwowanie, podczas wschodu i zachodu słońca, zmieniających się barw formacji w zależności od padającego światła, my w trakcie naszych wypraw Australia Drive i Wzdłuż Śnieżnej Rzeki nie ograniczamy się do tego rytuału. Podchodzimy do ścian masywów, wędrujemy ich wąwozami, wdrapujemy się na punkty widokowe. Wszystko po to by choć w minimalnym stopniu poczuć magię bijącą od Uluru i Kata Tjuta, którą od tysięcy lat czują zamieszkujący Australię Aborygeni.

Znajdująca się w północno-wschodniej części Australii Zachodniej tuż przy granicy z Terytorium Północnym wyżyna Kimberley to najciekawsze miejsce największego australijskiego stanu, zamykające podium na naszej liście. W jej krajobrazie dominują piaskowe wzgórza, gdzieniegdzie poprzecinane starymi łańcuchami górskimi, na południu porośnięte trawiastą sawanną i licznymi baobabami, a na północy eukaliptusowymi, gęstymi lasami. Głównym magnesem przyciągającym turystów na Kimberley jest Gibb River Road, szutrowa, off-roadowa droga przecinająca wyżynę ze wschodu na zachód, oraz znajdujące się w jej pobliżu atrakcje przyrodnicze. Podczas naszej wyprawy przygodowej do Australii Przez Czerwony Ląd docieramy do wielu z nich. Zanurzamy się orzeźwiających wodospadach wąwozów Bell Gorge i Manning Gorge, wypatrujemy słodkowodnych krokodyli wędrując przez wąwóz Windjana Gorge, schodzimy do jaskini wydrążonej przez płynącą wodę w Tunnel Creek, czy przecinamy góry King Leopold Ranges, ze wspaniałymi widokami na całe Kimberley. Noclegi spędzamy w namiotach dachowych naszych samochodów na outback’owych campingach w buszu.

Niewiele ustępującym wyżynie Kimberley pod względem wyjątkowości jest Park Narodowy „Karijini” położony w regionie Pilbara w północno-zachodniej części Australii Zachodniej. Podobnie jak w przypadku Kimberley tu również dominuje w krajobrazie półpustynna równina i wystające z niej pasmo górskie Hamersley, a głównym czynnikiem kształtującym atrakcje przyciągające turystów jest woda. Park znany jest z imponujących wąwozów, które na przestrzeni tysięcy lat wydrążyły w piaskowej skale płynące rzeki. W wąwozach tych znajdują się liczne kaniony szczelinowe, wodospady i oczka wodne, a dostęp do nich jest możliwy dzięki wytyczonym szlakom. Niesamowite jest to, że kiedy na otaczających wąwozy równinach panuje susza, a temperatury biją rekordy dnami wąwozów wciąż płynie chłodna woda stanowiąca znakomite orzeźwienie w czasie wędrówki. My również doświadczamy jej kojącego wpływu podczas naszej wyprawy Przez Czerwony Ląd. Eksplorujemy wtedy dna wąwozów Dales Gorge, Weano Gorge, Hancock Gorge i Knox Gorge. Pływamy w jeziorkach Fern Pool, Handrail Pool czy folderowym Hamersley Pool. Wspinamy się na najwyższy w okolicy szczyt Mount Bruce. A to tylko część atrakcji, które czekają w Parku Narodowym „Karijini”.

Jako że wszystkie poprzednie miejsca z czołówki zestawienia znajdowały się wewnątrz kontynentu przyszedł w końcu czas na pierwsze miejsce zlokalizowane na australijskim wybrzeżu. Great Ocean Road to kultowa droga ciągnąca się na długości ponad 200 km wzdłuż klifowego wybrzeża Oceanu Południowego na zachód od Melbourne w stanie Wiktoria. Została zbudowana po I wojnie światowej przez żołnierzy wracających z frontu w hołdzie ich poległym kolegom. Jej kluczowy, najbardziej malowniczy fragment w okolicy miasteczka Port Campbell obfituje w widoki na imponujące rozmiarami formacje skalne powstałe naturalnie w wyniku erozyjnej działalności wód oceanu na klifowe wapienno-piaskowe wybrzeże. Podróżując z Melbourne do Darwin podczas naszej wyprawy Australian Drive, czy po emocjach Australian Open na rajdzie konnym Wzdłuż Śnieżnej Rzeki zatrzymujemy się, by z bliska zobaczyć słynne kolumny Dwunastu Apostołów, pozostałość skalnego mostu London Bridge, czy wyżłobiony w klifowym nabrzeżu wąwóz Loch Ard Gorge. Jako, że erozja morska cały czas trwa nigdy nie wiadomo jaki widok zastaniemy podczas kolejnej wyprawy.

Choć Australia nie kojarzy się z górami na jej obszarze występuje wiele interesujących pasm górskich. Większości z nich jest niewysokich, ze szczytami nieznacznie przekraczającymi 1000 m n.p.m. Do najciekawszych należą tu Flinders Ranges (1171 m), Stirling Range (1057 m), czy Mount Augustus (1105 m). Wszystkie one znajdują się na trasach naszych przygodowych wypraw. Ale główny łańcuch górski Australii bije je na głowę, zarówno pod względem wysokości jak i powierzchni. To zespół Wielkich Gór Wododziałowych ciągnących się południkowo wzdłuż wschodniego wybrzeża. Ich najwyższym pasmem są Alpy Australijskie i znajdujące się wśród nich Góry Śnieżne (Snowy Mountains), z najwyższym szczytem całej Australii Górą Kościuszki (1228 m n.p.m.), nazwaną tak przez polskiego podróżnika Edmunda Strzeleckiego w 1840 roku. Alpy Australijskie to jedyne miejsce w Australii, gdzie zimą pada śnieg, a w miasteczkach takich jak Thredbo czy Falls Creek znajdują się porządne ośrodki narciarskie. To również idealne miejsce do pieszych, również długodystansowych wędrówek oraz rajdów konnych. Podczas naszej wyprawy Wzdłuż Śnieżniej Rzeki ruszamy konno szutrowymi drogami i górskimi ścieżkami przez eukaliptusowe lasy, połoninne równiny, czy widokowe grzbiety. Śpimy w tradycyjnych swag’ach, gotujemy na ogniskach, myjemy się w strumieniach, a towarzyszą nam miejscowi przewodnicy i dzielne australijskie konie. Mamy okazję zobaczyć jeszcze inne oblicze Australii.

Australia słynie ze swojego wybrzeża. Piękne piaszczyste plaże przeplatające się z wysokimi klifami, ciepła oceaniczna woda i łagodnie obniżające się dno jest mekką dla surferów i miłośników sporów wodnych. W tak sprzyjających warunkach w wielu miejscach australijskiego wybrzeża utworzyła się rafa koralowa, czyli nagromadzenie obumarłych szkieletów wapiennych. I choć każdy zapewne słyszał o Wielkiej Rafie Koralowej u wybrzeży Queensland, niewielu słyszało o rafie Ningaloo. Ciągnące się wzdłuż zachodniego wybrzeża Australii Zachodniej nagromadzenie koralowców ma długość jedynie 260 km, ale to wystarcza by być największą przybrzeżną rafą koralową w Australii nie mającą sobie równych wśród innych raf na świecie znajdujących się ta blisko brzegu. O ile Wielka Rafa Koralowa bije długością tą Ningaloo 10-krotnie, to jej oddalenie od brzegu Australii przekraczające kilkanaście kilometrów sprawia, że jest ona trudno dostępna. Rafa Ningaloo przez to, że znajduje się przy samym brzegu jest dostępna praktycznie z plaży. Dodatkowo w sezonie staje się domem dla wielu gatunków morskich zwierząt, w tym płaszczek i rekinów wielorybich, które mają tu swoje żerowiska. Między innymi dlatego objęta została ochroną Podmorskiego Parku „Ningaloo”. Podczas naszej wyprawy Przez Czerwony Ląd mamy okazję bliżej się jej przyjrzeć. Ruszamy na kilkugodzinną wycieczkę łodzią, podczas której chętni mogą nawet spróbować snurkowania w towarzystwie największego przedstawiciela rekinów.

Z zachodu Australii przenosimy się na jej północne rubieże. Tu na Terytorium Północnym w dorzeczu rzek Alligator Rivers, na styku wyniosłości Ziemi Arnhema i otaczających ją nizinnych tarasów zalewowych znajduje się najbardziej zróżnicowany biologicznie ekosystem całej Australii, objęty ochroną Parku Narodowego „Kakadu”. Na pokrytym przez sawannę i równikowe lasy terenie występuje wiele rzadkich i endemicznych gatunków roślin i zwierząt, w tym największe drapieżniki na lądzie, będące postrachem tej części Australii krokodyle różańcowe. Tak bogate przyrodniczo środowisko stało się już 40 tys. lat temu domem dla plemion Aborygenów, których kulturalne świadectwo obecności można zobaczyć w wielu miejscach parku. Podczas naszej wyprawy przygodowej Australian Drive poświęcamy na eksplorację atrakcji przyrodniczych parku sporo czasu. W zależności od warunków pogodowych i terenowych docieramy do spektakularnych wodospadów Jim Jim lub Twin Falls, odwiedzamy Ubirr – święte miejsce Aborygenów, przekraczamy brodem East Alligator River jadąc do aborygeńskiej wioski Oenpelli, czy udajemy się na rejs łodzią po rozlewisku Yellow Water Billabong. I jedyne na co musimy uważać to popularne salties.

Na pograniczu pomiędzy wyżyną Kimberley w Australii Zachodniej a Ziemią Arnhema na Terytorium Północnym znajduje się malownicze pasmo wzgórz Bungle Bungle. Powstały one przed milionami lat w wyniku erozyjnej działalności padającej wody i wiatru wiejącego znad okolicznych pustyń. Poustawiane ciasno kolorowe pagórki o wysokości względnej dochodzącej do 250 metrów, przypominają kopulaste pszczele ule lub stogi siania, między którymi rozciąga się cały system labiryntów. Naprzemiennie zalegające warstwy skalne piaskowców o różnym pochodzeniu i składzie mineralnym mają kolor ciemnoszary i pomarańczowy, co nadaje wzgórzom bardzo dużo uroku w surowym krajobrazie otoczenia. Choć Aborygeni zamieszkiwali ich okolice już 20 tys. lat temu, aż trudno uwierzyć, że dla “białego” człowieka wzgórza zostały odkryte dopiero w latach 80-tych XX wieku. Kilka lat później razem z przylegającym obszarem zostały objęte ochroną Parku Narodowego „Purnululu” i wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Mimo iż w parku znajduje się kilka szlaków turystycznych dla swych walorów widokowych wzgórza najlepiej jest podziwiać z lotu ptaka na pokładzie helikoptera. Tak też czynimy podczas naszej wyprawy przez Australię Zachodnią Przez Czerwony Ląd.

Zestawienie 10-ciu, naszym zdaniem najpiękniejszych miejsc w Australii zamyka Sydney, najstarsze i największe miasto kontynentu, stolica stanu Nowa Południowa Walia. Założone w 1788 roku przez angielskich kolonizatorów, było pierwszą stałą osadą „białych” zlokalizowaną na kontynencie australijskim. Początkowo wykorzystywane jako kolonia karna brytyjskiego imperium szybko stało się „ziemią obiecaną” różniej maści europejskich emigrantów. Prawa miejskie i aktualną nazwę uzyskało 1842 roku. Malowniczo położone nad zatoką Port Jackson Oceanu Spokojnego, jego najcenniejszym walorem jest architektura. Zwiedzanie Sydney jest punktem obowiązkowym podczas naszej wyprawy konnej Wzdłuż Śnieżniej Rzeki. Spacerując uliczkami najstarszej dzielnicy The Rocks czy Centralnym Dystryktem Biznesowym obok słynnego budynku Sydney Opera House, czy mostu Harbour Bridge natrafiamy na zbudowane w imperialnym brytyjskim stylu domy towarowe The Strand i Queen Victoria Bulding, XIX-wieczny ratusz, czy tętniący życiem dworzec przesiadkowy Circular Quay. Zapuszczając się poza City docieramy do urokliwych przedmieść Paddington czy Manly, oraz na surfowe plaże Bondi i Coogee Beach. Kilka dni w Sydney wystarcza, by stwierdzić, że jest to najlepsze miejsce do życia 🙂

Opracował Wojciech Marzec – organizuje i prowadzi wyprawy do Australii i Nowej Zelandii od 2013 roku.